10 korzyści ze stoickiego życia

epiktet1_d

Od niedawna jestem praktykiem stoickiej filozofii. Zdążyłem już jednak, przez tych kilka miesięcy, dostrzec liczne korzyści z praktykowania szkoły Zenona z Kition.  Poniżej pokuszę się o sformułowanie 10 punktów, w których ujmę 10 najbardziej przydatnych i kuszących zasad stoickich, które na co dzień bardzo pomagają funkcjonować. Zastrzegam tylko, że wybranie JEDYNIE 10 kwestii, do zadań łatwych nie należało! Zatem zaczynamy!

  1. Kierowanie się rozsądkiem, rachunkiem racjonalności. Stoicyzm bardzo pomaga w podejmowaniu decyzji. Dzięki niemu zrozumiałem, że podjęcie tej najlepszej wiązać się musi z przeanalizowaniem wielu (najlepiej wszystkich) „za” i „przeciw”. Decyzja stoicka nie może być pochopna, musi być przemyślana i rozsądna, oparta na możliwie największej ilości danych, związanych z przedmiotem tej decyzji. Oczywiście nie zawsze mamy ten komfort czasu, często musimy wybierać szybko. Co nam wtedy przeszkadza? Nie presja czasu…
  2. Odrzucenie niepotrzebnych emocji. Jeśli już musimy podjąć decyzję szybko, wcale nie presja czasu przeszkadza nam w podjęciu takiej decyzji, której możemy być pewni, że jest dobra. Często przeszkadzają nam wtedy nasze emocje. Stoik stara się je odrzucić lub przynajmniej ograniczyć ich wpływ. Zostaje nam wtedy taka sama ilość czasu, ale nie tracimy go na zmaganie się z emocjami. Pożytkujemy go wyłącznie na podjęcie decyzji, skupiamy się wyłącznie na samym problemie, którego decyzja dotyczy, z boku pozostawiając presję, naciski (ze strony innych lub narzucone przez nas samych), nerwy, ekscytację, troski, żal, euforię, podekscytowanie etc.
  3. Dyscyplina moralna.  Źródeł moralności może być wiele i każde z nich jest dobre, jeśli prowadzi do przestrzegania moralności. Zaletą stoicyzmu jest to, że stoicka moralność nie przewiduje kar, nie przewiduje pokuty. Wynika ona z samego wnętrza człowieka, to on sam stara się być moralny, pilnuje tego i sam ze sobą zmaga się, jeśli postąpi niemoralnie. Taka moralność jest najbardziej szczera, bo nie wisi nad nią bat, który zostanie użyty przez „coś”, kiedy postąpimy niemoralnie. A że stoicyzm to ogromna dawka moralności wie każdy, kto sięgnął choć raz do tekstów Marka Aureliusza, Epikteta, Seneki  i wielu innych stoickich dzieł.
  4.  Niezależność umysłowa. Stoicyzm oczywiście nie stara się przekonać, że nie istnieje zależność zawodowa, zależność rodzinna itd. Bez wątpienia człowiek jest często uzależniony od innych, ale nie zawsze i tylko w tym, co robi. Myśli ludzkie są natomiast już całkowicie od nikogo i niczego niezależne. Stoik nie ulega wpływom innych, stoik zachowuje swój sposób myślenia i jest głuchy na demagogię, na retoryczne i erystyczne zabiegi, na bezmyślne przekonywania. Stoik pozostaje sobą i zachowuje dystans wobec tego, co mówią mu inni ludzie. Może się z nimi nie zgadzać i nie wchodzić w głębszą polemikę jeśli uzna, że to z pożytkiem dla jego spokoju ducha. Po rozmowie jednak wie swoje, nawet jeśli komuś wydawało się, że stoika przekonał i zbałamucił.
  5. Bierność wobec niemoralności innych.  Na początek jedno zastrzeżenie: wydaje mi się, że stoicyzm nie twierdzi, by pozostać obojętnym wobec zła wyrządzanego drugiemu człowiekowi, a jedynie postuluje nieprzejmowanie się złem wyrządzanym nam samym. Stoika nikt nie jest w stanie skrzywdzić, obrazić, znieważyć, oczernić. Stoik poczucie własnej wartości opiera na tym, kim jest (a jest przecież cnotliwy i moralny). Ktoś taki jest łakomym kąskiem dla wszystkich niecnotliwych widzów jego życia, toteż stoik bywa często atakowany i niesłusznie oskarżany. Ale – co jest skrajnie trudne i dlatego w tym wielkość stoicyzmu – stoik jest takim ludziom wdzięczny, że dzięki nim może ćwiczyć się w swojej bierności. A skąd ta bierność w ogóle się bierze…?
  6. Takimi widzenie rzeczy i zjawisk, jakimi są. Stąd właśnie bierze się ta bierność z punktu 5. Stoik widzi wszystko takim, jakim widzi, niczego nie oceniając, nie dodając do tego nadmiernie przejaskrawionej własnej oceny. Ktoś powiedział o nas coś nieprzychylnego? Co się zatem stało według stoika? Ktoś powiedział o nas coś nieprzychylnego. Nic poza tym. Nie jest to ani złe, ani dobre. Jest to takim, jakie jest. Nie jest to powód, by na kogoś się gniewać, ani tym bardziej nie powinno to spowodować zamartwiania się i użalania nad sobą. To postrzeganie zjawisk pozbawione naszej oceny nie bierze się stąd, że stoicy niezdolni są do niej lub nie potrafią odróżnić dobra od zła. Bierze się ona z….
  7. Stoicki egoizm.  Bierze się ona ze zjawiska, które nazwałem stoickim egoizmem. Egoizmem pozytywnym – inaczej. Bo stoicyzm pozwala żyć szczęśliwie. Bez poważnych zmartwień, kłopotów nie do rozwiązania. Stoik skupia się na własnym szczęściu, nie zważając na to, co wokół niego. Jeśli ktoś chce wyrządzić stoikowi krzywdę, stoik z tego zechce skorzystać (patrz przedostatnie zdanie z punktu 5). Stoicki egoizm polega więc na tym, żeby z każdej sytuacji życiowej, tej dobrej i niekorzystnej, „wyciągać” dla siebie jak najwięcej dobrego. Żeby te zewnętrzne okoliczności nie wywoływały smutku, nerwów, zakłóceń w harmonijnym, stoickim życiu.
  8. Przygotowanie na nieszczęścia. Stoik ma tę wielką zaletę, że nie dziwią go nikczemność, podłość, zło i inne nieszczęścia tego świata. Stoik nie dziwi się, jeśli przydarzy się to komuś, ale również przygotowany jest na to, że jemu również może się to zdarzyć. Bo przecież nie ma racjonalnego powodu by wierzyć, że te wszystkie nieszczęścia, które codziennie wokół nas się rozgrywają, któregoś dnia nie przyjdą do nas. Ba, byłoby to wręcz bardziej naturalne, niż unikanie przez całe życie nieszczęść. W tym celu stoik korzysta z ćwiczenia, które polega na wizualizowaniu sobie zła. Stoik wyobraża sobie sytuacje, które przyjmuje się za nieszczęśliwe (śmierć bliskiej osoby, pożar domu, ciężka choroba) i przygotowuje się na te zdarzenia, obmyślając co zrobiłby, gdyby nadeszły. Jest dzięki temu przygotowany na liczne nieszczęścia!
  9. Brak oczekiwań.  Stoik od nikogo niczego nie oczekuje. Nie oczekuje sympatii, akceptacji, pochwał, docenienia, nagród, uśmiechów itd. Stoik nie powinien używać określeń typu „należy mi się”. Nic się nikomu na tym świecie nie należy. Stoik rzeczy stracone uznaje za oddane, bo posiadane – za pożyczone. Dlatego też nie dziwi się, kiedy coś traci i nie smuci się z tego powodu.
  10. Duchowość, nie materializm. Stoik skupia się na równowadze duchowej, na harmonii życia i o tyle korzysta z dobrodziejstw materialnych, o ile nie burzą mu one tej harmonii. Jeśli zaś stają się dominujące, powinien ograniczyć ich wpływ. Bo to stoik panuje nad tym co ma, nie jest zaś podwładnym posiadanych rzeczy.

3 komentarze do “10 korzyści ze stoickiego życia

  1. Kiedyś byłem wielkim fanem stoicyzmu, ale nagle zaczęły jawić mi się jego nieścisłości. Wypunktuję je tutaj. Wg Pana punktów:
    1) – Zbyt często stajemy wobec sytuacji w stylu tragicznego węzła. Cokolwiek wybierzemy, coś stracimy, a coś zyskamy. Patrząc z perspektywy „przed wydarzeniem” (na przykład przed decyzją w sprawie wyboru kierunku studiów lub pracy) nigdy nie będziemy mieli pełnego obrazu plusów i minusów danego wyboru. Jaki mądry człowiek będzie w stanie powiedzieć, że wybór takich a nie innych studiów zagwarantuje mu po ich ukończeniu pracę? Mówimy o perspektywie kilku lat nauki. A wybór partnera życiowego? Czy możemy sumując wady i zalety człowieka założyć racjonalnie, że to najlepszy wybór? Paradoksalnie może się okazać, że coś, co miało same plusy szybko zacznie ukazywać swoje upiorne oblicze, które poznane wcześniej odrzuciłoby nas na kilometr.
    2) Ja wyżej – cóż z tego, że odrzucimy emocje, skoro zazwyczaj zostajemy z naręczem tylko kilku faktów o czymś tam. Tych kilka faktów często tyle samo jest warte, co nic. Oczywiście zgoda w kwestii wygaszenia niepotrzebnych emocji – ale tylko dlatego, że doświadczenie uczy nas jednego – nasze emocje zmieniają się w czasie koegzystencji z danym miejscem, człowiekiem, problemem. Ja mam taką metodę – gdy rano nie chcę mi się iść do pracy, przypominam sobie, jaki byłem szczęśliwy, gdy pierwszy raz szedłem pracować po okresie bezrobocia. Emocje, a nie chłodna stoicka mądrość („pracuj, bo mrówki pracują”) bardziej mnie krzepią.
    3) Nie wisi nad nią bat… Cóż, nie ma upadków moralnych, które nie wywołują dyskomfortu moralnego. To logiczne. Stoik jest swoim własnym strażnikiem, powiada Pan, ale sam Aureliusz nakazuje sobie samemu (i w tym nam) wstawać rano z łóżka, nie gnić w nim, bo… No właśnie, bo co, jeśli w nim zostaniemy? Dlaczego mamy w nim nie zostać?
    4) Nawet Ok.
    5) Stoika można oczernić wystawiając mu na przykład złe świadectwo moralności. Wyobraźmy sobie, że kolega (fałszywie) oskarża stoika o jakieś zaniedbanie w pracy. Grozi mu nagana. Zaistniał realny i obiektywny fakt oczernienia. Co robi stoik? Jest tylko i wyłącznie wdzięczny? Czy mając możliwość obrony i, powiedzmy, łatwą sposobność na oczyszczenie siebie, ma z tego nie skorzystać? Czy bierność wobec niegodziwości nie jest przypadkiem głupotą w momencie, gdy jesteśmy w stanie skutecznie się bronić?
    6) Gdy pijany człowiek na ulicy zawoła za mną: „zniszczę cię”, stoicyzm jest ok. Ale gdy te same słowa wypowiada osoba mająca nad nami władzę, to już nie „jest, jakie jest.” To słowa, które w realny sposób mogą zmienić naszą egzystencję, więc mamy obowiązek (jeśli możemy) zniwelować skutki usłyszanej zapowiedzi.
    7) Zgoda. Najczęściej tak się daje. Ekstrema też istnieją, ale dajmy im spokój.
    8) Wizualizacja zła, powiada Pan, a jak to się ma do stoickiej zasady życia, z którego wycięliśmy wszelkie wyobrażanie o tym, czego nie ma? Jaki jest sens wizualizować sobie stratę? Seneka pisze: „Wyobrażenie [...] jest tą przyczyną, która nas dręczy, i każde zło przybiera tak wielkie rozmiary, na jak wiele je oceniamy.” Sprzeczność jak byk.
    9) Zgoda.
    10) Zgoda.

  2. 1. Stoik podejmuje decyzję na podstawie możliwie największej ilości danych – w danym momencie. Oczywiście konsekwencji nie jest w stanie przewidzieć, ale w tym momencie, w momencie podejmowania decyzji, rachunek racjonalności podpowiada, że powinien zrobić to a to – więc na to się decyduje. Jeśli zmienią się okoliczności, stoik może zmienić decyzję.
    2. Nie wiem, czy zdanie „pracuj, bo mrówki pracują” jest stoickie. Wydaje mi się, że nie jest, ale mogę się mylić.Jeśli natomiast rachunek racjonalności wskazuje, że lepiej do pracy nie iść, to lepiej tego nie robić. Należy się jedynie liczyć wówczas z tym, że minusy, które sobie w trakcie rachunku racjonalności wskazaliśmy, staną się naszym udziałem (stracimy pracę, nie będziemy mieli za co żyć itd.).Na marginesie – polecam książkę Toma Hodgkinsona „Jak być wolnym”.
    3. Podobnie jak wyżej. Można gnić w łóżku, tylko konsekwencje tego będą wówczas oczywiste. Słusznie Pan zauważył, że nie ma upadków moralnych, które nie wywołują dyskomfortu moralnego. Stoik sam narzuca na siebie reżim moralny i sam przed sobą się z niego rozlicza. Może faktycznie stoicyzm nie jest w tek kwestii anomalią, ale jeśli ktoś decyduje się żyć po stoicku, to żyje cnotliwie i moralnie.
    5 i 6. Wyszedł Pan z błędnego założenia, że stoik jest bierny. Oczywiście tak nie jest! Stoik zrobi w tej sytuacji to, co jest od niego zależne (porozmawia z szefem, wyjaśni, pogada z kolegą, będzie pracował wciąż tak samo dobrze), ale cokolwiek zrobi, to nie ma wpływu na to, jak będą go oceniać inni, włącznie z przełożonym. I jeśli – mimo wszystko – ta ocena będzie zła, to stoik nią się już nie przejmie:)
    8.Wizualizacja zła a błędne wyobrażenie, to nie to samo. Stoik nie przejmie się, kiedy kolega fałszywie oczerni go o zaniedbanie w pracy właśnie dlatego, że się na to przygotował (dzięki wizualizacji zła). Nie przejmie się tym również dlatego, że nie będzie do tego „dorabiał ideologii”, że oto kolega jest podły, że on sam się rzeczywiście nie nadaje, że jest ofiarą losu, że straci pracę, że jest złym pracownikiem itd.). To jest ta różnica.

    Dziękuję za komentarz!

  3. 5 i 6.

    No jak to nie ma? Jeżeli sytuacja się wyjaśni, a taki przyzwoity szef potwierdzi wszem i wobec moją kompetencję, to nasz nacisk na szefa jest skuteczny. Zmieniliśmy nasz fałszywy obraz, przedstawiając prawdę o nas samych i tym samym myślenie innych o nas („O, widzicie? To Kowalski. Wydawać by się mogło, że nic nie robi, a szef mu osobiście podziękował za pracę. Musi być jednak coś wart.”) Trzeźwy człowiek rzecz jasna nie przejmie się słowami innych pod warunkiem, że nie wpływają one na jego egzystencję. Przychodzi mi na myśl historia pewnego aktora, któremu najprawdopodobniej podrzucono narkotyki. Został aresztowany chyba, a już na pewno jego postać miała zniknąć z serialu. Czy stoik na jego miejscu przejmowałby się czy nie dobrym wizerunkiem. który stracił, a wizerunek jest kluczem do sukcesu w jego dziedzinie?

    2. Marek Aureliusz pisze: „Rankiem, gdy się niechętnie budzisz, pomyśl sobie: budzę się do trudu człowieka. Czyż więc czuć się mam niezadowolonym, że idę do pracy, dla której się zrodziłem i zesłany zostałem na świat? Czy na tom stworzony, bym się wygrzewał, wylegując w łóżku? Ale to przyjemniejsze. Czyż zrodziłeś się dla przyjemności? Czyż nie do trudu, nie do pracy? Czyż nie widzisz, jak roślinki, wróbelki, mrówki, pająki, pszczoły czynią, co do nich należy, a stosownie do sił swoich przyczyniają się do harmonii świata? A ty nie chcesz czynić tego, co jest człowieczym? ”
    Stąd moje pytanie

    Po pierwsze – jak daleko idące wnioski możemy wyciągać z faktu, że jesteśmy częścią świata natury? Czy mieszkanie na tej samej planecie, na której mieszkają pszczoły, niedźwiedzie, foki i muchy naprawdę jest jakimkolwiek powodem, by instynktem „ruchu” się kierować?

    A po drugie – chyba ciekawsze – Aureliusz w tym fragmencie jakby rozszczepia człowieka na dwoje. Z jednej strony człowiek poleżałby sobie pod pierzyną, a z drugiej do pracy woła go „jego natura”, jego przeznaczenie do „działania.” Dobrze myślę? Człowiek powinien nagiąć swoją wolą tę gnuśną część samego siebie, tak? A mnie zawsze przychodzi do głowy przykład kogoś, kto ŚWIADOMIE I DOBROWOLNIE odchodzi (nie ucieka), ale robi sobie wolne od swojego trudu. Wakacje od krzyża, jakby powiedzieli chrześcijanie. Wiem, mówi stoik, że powinienem iść dzisiaj na uczelnię, ale zrobię sobie wolne i świat się nie zawali. Nie ma we mnie konfliktu pomiędzy „kimś, kto chce zostać w łóżku, a kimś, kto musi iść do pracy.” Obie strony chcą świadomie i dobrowolnie zrobić to, co chcą zrobić. Pracownik robi sobie wolne (bierze urlop), matka zostawia na jeden dzień dziecko mężowi (bo może), pisarz (mimo wcześniejszego założenia, że będzie CODZIENNIE pisał) nie stawia ani jednej litery na kartce.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>